Minął miesiąc i po raz kolejny miałam dylemat jaką farbę wybrać :) Tym razem był to Palette A10 ultrapopielaty blond.
Włosy farbowałam sobie sama. Nałożyłam ją na odrosty na ok.40minut, a później nie nakładam jej na całość tylko zmalaksowałam i poczekałam kilka minut po czym zmyłam mieszankę :) W ten sposób włosy mniej się niszczą, a kolor i tak zostaje odświeżony :)
Po zmyciu farby włosy przybrały bardzo ładnego koloru :) O to mi właśnie chodziło, żeby je troszkę ochłodzić :)
Odrost chwycił na ładny jasny, beżowy kolor :) Zero żółci i nie odróżnia się od reszty włosów :)
Kolor nabrał również ładnych srebrzystych refleksów :)
Jedynym minusem tej farby jest to, że nie posiada odżywki. Włosy nie są wysuszone i kolor również nie odbiega od tego na pudełku, dlatego też zmieniam zdanie co do tych farb :) I nie jestem wielką przeciwniczką Palette :) Efekt można porównać do Garniera, który ostatnio stosowałam :)